czwartek, 1 marca 2012

Szycie?

Udało mi się dotrzymać słowa danego samej sobie! Staram się nie wyliczać ile czasu mi to zajęło, ten kto zagląda tu od dłuższego czasu zapewne pamięta jak pisałam o maszynie do szycia Łucznik
Dzisiaj w końcu się przemogłam i wyjęłam ją z szafy. W efekt jest taki, że Jaś ma nowe firanko-zasłonki. Nie do końca nowe, bo przerobiłam te, które dostałam po siostrzeńcach męża. Oni są za "starzy" na postacie z Klubu Myszki Miki, a mój synuś je uwielbia! 
Najwięcej pracy zajęło przygotowanie do "szycia" (Boże wielki cóż to za szycie, raczej przeszycie), cięcie, szpilki, fastryga. Jakoś poszło, nawet całkiem prosto. Myślę już nad kolejnymi przeróbkami.
Dzisiaj zrobiło się tak ciepło, że myślę sobie, że wiosna jest tuż, tuż. Czy wy jej już też wyglądacie?
***
A na koniec trochę muzyki, "lubię to":

Dziękuję za odwiedziny:)

4 komentarze:

  1. jak przyjdzie wiosna umówimy się na spacer:) co Ty na to?:)

    przyszywana

    OdpowiedzUsuń
  2. Brawo! Pierwsze "koty za płoty" :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz mi komentarz :)