Bla, bla, bla... Oczywiście, że chodzi o domową lodówkę.
Urządzenie, bez którego nie wyobrażam sobie, jak możne funkcjonować rodzina. Czy to jest w ogóle możliwe?
Odkąd Jasiu zaczął swobodnie chodzić, wszystko go interesuje i koniecznie musi WSZYSTKO obejrzeć dokładnie. Poczynając od szafek kuchennych, zawartości biurka, na koszu na śmieci kończąc. W pewnym momencie (całkiem szybko) zauważył, że otworzenie lodówki powoduje, że dostaje coś do jedzenia. A jedzonko to jest to, co "misie lubią najbardziej". Na szczęście nie jest w stanie sam sobie otworzyć lodówki, a tym bardziej wyjąć cokolwiek. Do czasu...
Jaś uwielbia banany, dlatego muszę je przed nim chować. W przeciwnym razie zmuszona byłabym każdego otworzyć i dać do spróbowania (!). Najrozsądniej wydawało mi się zapakować je do lodówki. Taakkk...Podkreślam: wydawało mi się. Szybko zorientował się w czym rzecz, ale znalazłam sposób na odwrócenie jego uwagi. Na półce, na drzwiach musi chłodzić się piwo...
Oto zdjęcie, na którym widać jak Jasiu pokazuje co by chciał dostać:
Czy Wam też się zdarza podjadać w nocy? Mi się zdarza, gdy pójdę spać bez kolacji...Rzadko, bo się pilnuję, ale...
Udanego dnia!