Wiosna chyba już na dobre zagościła w Poznaniu, słoneczko świeci, więc jest bardzo przyjemnie. Wszyscy dookoła jacyś tacy bardziej uśmiechnięci. Poranny spacer z Jasiem już za nami, a ja koniecznie MUSZĘ się pochwalić nad czym pracowałam wczoraj.
Własnoręcznie uszyta torba!
Od dłuższego czasu jest moda na eko torby, foliówki odchodzą w zapomnienie. Trzeba się nauczyć, że idąc na zakupy należy coś ze sobą zabrać. Mam swoją ulubioną torbę, która była dołączona do Twojego Stylu (mój ulubiony babski miesięcznik!), ale niestety po wielu praniach przestała być fajna. Skoro zaś postanowiłam wykorzystać swoją maszynę do szycia, to chciałam coś zrobić od początku do końca!
Jakiś czas temu udało mi się kupić kawałek materiału w Ikei, dosyć sztywny, więc uznałam, że doskonale się nadaje. Zaczęłam od zrobienia szablonu i wycięciu elementów (to nie jest taka zwykła torba, hihi), potem przypięłam do materiału, odrysowałam i wycięłam. Następnie kolejne elementy pospinałam szpilkami i pozszywałam. Ufff...Brzmi prosto, prawda? Dla mnie, jako początkującej, niestety nie było takie. Dużo kombinowałam, które fragmenty zszywać w pierwszej kolejności, bo jakim ściegiem to wyczytałam w necie. No i jeszcze z uchwytami była zabawa...
Dość ględzenia, spójrzcie na efekt (dla mnie fantastyczny, a co!):
Pewnie ktoś spojrzy i zacznie się zastanawiać o co takie "halo", ale ja jestem bardzo zadowolona, że zrobiłam coś od początku do końca.
Koszt własnoręcznie uszytej torby?
Materiał z Ikei: 10 zł (trochę zostało, więc jeszcze wykorzystam)
Jedna złamana igła: 1 zł (nie mam pojęcia dlaczego?)
Trochę nici, strona ze starej gazety wyborczej, odrobina zaangażowania i cierpliwości.
Efekt: satysfakcja (gwarantowana - jak w reklamie!) i świadomość dobrze i miło wykorzystanego czasu.
Myślę już nad kolejnymi projektami...Macie jakieś propozycje? (Coś prostego, please...)
Miłego poniedziałku!