czwartek, 10 listopada 2011

Wielozadaniowość

Przyłapałam się na tym, że robię wiele rzeczy naraz.
Np. idę do kuchni zrobić sobie kawę. Po drodze zbieram rozrzucone zabawki, sypię karmę kotu, pakuję zmywarkę, odpieram sms i odpisuję.
Włączam czajnik i idę do łazienki. Czyszczę kuwetę, myję zlew i ładuję pralkę.
Przypominam sobie o kawie, idę do kuchni, zalewam. 
Wracam do łazienki, pod drodze układając buty na korytarzu. Włączam pralkę.
Idę do salonu, siadam do kompa, sprawdzam pocztę i przypominam sobie o kawie.
Idę po nią, siadam z książką, przypominam sobie, że miałam coś sprawdzić w necie.
W tym momencie budzi się Jaś z drzemki! Kawę piję zimną... Czy tylko ja tak mam, czy ktoś zachowuje się podobnie?!?! Podobno to kobiety są w tym specjalistkami.To chyba ma sens, bo w jaki inny sposób byłybyśmy w stanie ogarnąć wszystkie obowiązki? Tylko czy coś na tym nie cierpi? Albo ktoś?
Obiecałam sobie ćwiczyć "uważność", ale nie wychodzi mi... Oddychaj... Uff...

Efekt wczorajszej pracy:

Jak widać korzystam z papierów i stempla LEMONADE. Pierwszy raz robiłam w ten sposób tasiemkę, marszczenie bez szycia. Kurs oczywiście z internetu. Według mnie wygląda ciekawie, żal byłoby zrezygnować tylko dlatego, że nie mam maszyny!

Udanego wieczoru :)