Chyba nie ma dnia, żebym nie trafiła na jakiś interesujący blog. A co to znaczy dla mnie? Cóż, każdy kto zagląda do mnie wie, że interesuje mi kilka (?!) tematów. Zaczynając od filmów, kucharzenia, książek, dzieci (wychowania), poprzez modę i na ukochanym scrapbookingu kończąc. Co ciekawe, najbardziej sama cenię te blogi, które są "specjalistyczne". Mam wtedy wrażenie, że to jest prawdziwa pasja piszącego i jest ekspertem w tym co robi. Jakież jest moje zdziwienie, gdy okazuje się, że taka Pani lub Pan ma zwyczajnie w świecie kilka blogów! Pytanie tylko czy to źle? Nie...
Moje blogowanie to był przypadek, taki eksperyment, który kontynuuję z różną częstotliwością. Przestoje wynikają częściowo z braku czasu, wyjazdów, ale także z braku tzw. weny. Nie chcę tak do końca pokazywać swojego życia prywatnego, żalić się, czy pisać jaki mam kolor paznokci. To dla mnie za mało. Zależy mi, aby zawsze coś ciekawego, według mnie wartościowego przedstawić. Mimo tych założeń, zdarzają mi się posty typu smierdu pierdu, za co gorąco moich czytelników przepraszam. Bo jak w tej piosence: "Czasami człowiek musi, inaczej się udusi".
Jestem ciekawa Waszych ulubionych blogów, moja lista na pasku bocznym, którą aktualizuję co jakiś czas.Chciałabym także wiedzieć, co Was zachęca do zaglądania do mnie? Będę wdzięczna za wszystkie odpowiedzi.
Pozdrawiam serdecznie z pochmurnego lasu:)