środa, 28 stycznia 2015

Igrzyska Śmierci - czy warto przeczytać i obejrzeć???

     Przez ostatni rok wszędzie natykałam się na tytuł Igrzyska Śmierci, aż w końcu po świętach Bożego Narodzenia poszłam do Empiku i kupiłam!

   
     Książkę znalazłam na dziale "dla młodzieży", czyli w sam raz dla mnie, hihi. Jest to opowieść o świecie Panem rządzonym przez okrutne władze, w którym co roku dwójka nastolatków z każdego z dwunastu dystryktów wyrusza na Głodowe Igrzyska, by stoczyć walkę na śmierć i życie.

     Główną bohaterką jest szesnastoletnia Katniss Everdeen, która mieszka w jednym z najbiedniejszych dystryktów nowego państwa. To ona po śmierci ojca jest głową rodziny – troszczy się o byt młodszej siostry i matki.

     Jeśli od początku pozbędziemy się poczucia, że czytamy książkę dla nastolatków i nie będziemy się czepiać tego, że bohaterka jest super i właściwie nie ma wad, to czeka Nas poznanie historii bardzo wciągającej. Oj bardzo. Jak już usiadłam do pierwszego tomu tej trylogii, to nie mogłam przestać. Pobiegłam raz - dwa po kolejne dwa tomy, mimo iż mogłabym je wypożyczyć od koleżanki całkiem szybko...

     Książka jest świetnie napisana, czyta się lekko, akcja wartko gna do przodu, bohaterowie są pełnokrwiści, brak na szczęście zbędnych "opisów przyrody" i wywodów filozoficznych. Narracja jest pierwszoosobowa, uczestniczymy więc w zdarzeniach "od środka". Wręcz czujemy ten głód, pragnienie, ból i strach. Przez cały czas, gdy czytałam Igrzyska śmierci zastanawiałam się co jeszcze się wydarzy, ale to było podszyte lękiem i podekscytowaniem.

     Gorąco polecam wszystkim Igrzyska śmierci na zimowe wieczory. Szybko się czyta, łatwo przenosi w świat wymyślony. Tu nie ma magii, czarów, nadprzyrodzonych umiejętności, wampirów czy wilkołaków. Są za to pełnokrwiste postacie, wciągająca historia, a do tego czytelny przekaz. Polecam nie tylko nastolatkom, ale także dorosłym, którzy mają szansę wyciągnąć więcej z tej historii.

   
    To była kwestia krótkiego okresu czasu, aby powstał film Igrzyska śmierci. Hollywoodzki film z gwiazdorską obsadą. Z obejrzeniem czekałam, aż mąż skończy czytać, abyśmy mogli razem usiąść przed tv.

    Obraz zdobył mnóstwo nagród i nominacji.... Cóż, jak dla mnie jest to jedna z najsłabszych ekranizacji jakie w życiu widziałam. Rozumiem, że potrzebne są skróty, bo nie da się oddać wiernie książki, ale to, co zrobili scenarzyści i reżyser to woła o pomstę do Boga. Główna bohaterka strzela miny i strzały z łuku, drugoplanowe postacie są płaskie jak ekran tv, nie znamy tu powodów, dla których bohaterowie robią te wszystkie rzeczy na ekranie, a całości brakuje energii i napięcia z książki. Dla mnie filmowa wersja historii Katniss jest porażką.
 
     Ciekawe jak się ma sprawa z ekranizacją pozostałych części. Właśnie dziś na Canal+ będzie wyświetlana druga część: Igrzyska śmierci: w Pierścieniu ognia. Dam jej szansę!

Jeśli macie swoje spostrzeżenia na temat książki bądź filmu to piszcie śmiało!

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Clear&Simple nie taki znowu simple!

kartka walentynkowa
     Każdy na początku drogi scrapowania spotka się z pojęciem C&S, co można tłumaczyć dosłownie, czyli czysto i prosto. W kartkowaniu chodzi u użycie jak najmniejszej liczby dodatków, a całość ma ma sprawiać wrażenie porządku i prostoty.

sobota, 24 stycznia 2015

Nie mam się w co ubrać!

charlize mystery
Nie znam kobiety, która byłaby w pełni zadowolona z zawartości swojej szafy. Zawsze, absolutnie zawsze znajdzie się coś, czego jej brakuje. Projektanci mody stają na rzęsach, aby wmówić nam coraz to nowe trendy. Trudno się dziwić, że wiele z nas czuje, że nie nadąża, nie ogarnia, a właściwie to nie rozumie o co to całe halo!

środa, 21 stycznia 2015

Dzień Babci i Dziadka 2015

    Z tej wyjątkowej okazji przygotowałam w imieniu moich chłopców niewielkie upominki. W tym roku postanowiłam zrobić zawieszki ze zdjęciami wnuków. Powstały dwie sztuki w różnych kolorach.

    Wersja fioletowo - zielona dla moich Rodziców dotarła do nich wczoraj i wiem, że prezent się spodobał.


     Na zdjęciach moi rodzice w dniu ślubu oraz kolejno pojawiające się na świecie wnuki: Kuba, Klaudia, Jaś i Piotruś. 


     Trochę tekturek, sznurka, naklejek, ale najważniejsze są zdjęcia maluchów. Czarno - biało ładnie kontrastują z kolorowymi papierami. Niestety zdjęcia mojego autorstwa nie oddają piękna papierów DpCraft.

     Wersja beżowo - brązowa dla Teściów. Taki sam schemat, tylko tutaj zdjęcia wnuków są zawieszone na mini klamerkach do sznurka. Uważam to za dobry pomysł, bo można dowolnie zmieniać fotki, bez niszczenia "bazy".




Gdzieś widziałam pomysł przymocowania sznurka do kartki przy pomocy zszywacza...





     Wczoraj w przedszkolu Jaś miał "imprezę" z okazji święta dziadków. Było miło, sympatycznie, wzruszająco. Stężenie miłości i uśmiechów wypełniało każdy centymetr sali. Mój Jasiu pięknie śpiewał i tańczył widząc dziadków, którzy specjalnie przyjechali wiele kilometrów na to spotkanie. :)

Jaś z koleżanką z grupy. Tak, wiem! Dużego mam syna! :)

     Dziś znalazłam zdjęcie, które całkiem trafnie oddaje sytuację sporej grupy dziadków:



     Wiele młodych rodzin mieszka z dala od swoich "korzeni", więc dziadkowie, aby mieć kontakt z dziećmi jest zmuszonych do poznawania nowych technologii. Życzę wszystkim Babciom i Dziadkom wiele zdrowia, cierpliwości oraz pociechy z wnuków! 

     Ja dziś wspominam swoje cudowne Babunie i Dziadków. Tęsknie za nimi, myślę o nich, nigdy nie zapomnę.  Na zawsze pozostaną w moim sercu.

Udanego dnia dla wszystkich!




poniedziałek, 19 stycznia 2015

Klub filmowy Meryl Streep :)

     Kocham czytać książki.
     Kocham kupować książki.
     Kocham dostawać książki.

     Tyle tytułem wstępu. Pod choinką w ostatnie święta Bożego Narodzenia znalazłam książkę Klub filmowy Meryl Streep Mii March i dosłownie ją pochłonęłam.

Źródło


     Historia opowiada o 3 siostrach: dwóch rodzonych i jednej ciotecznej, które w wyniku tragicznych zdarzeń spędzają razem dzieciństwo. Po latach ciotka wzywa ich do pensjonatu, w którym dorastały, aby coś im oznajmić. Przy okazji uczestniczą w cotygodniowym seansie filmowym, gdzie trwa miesiąc filmów z Meryl Streep.

    Wszystkie bohaterki spoglądają na swoje życie przez pryzmat oglądanych filmów, a przy okazji wręcz są uczestniczkami filmowej magii.

    Klub filmowy Meryl Streep to idealna kobieca literatura. Nie trzeba być fanką Meryl Streep (a ktoś nie jest?!?!), żeby zrozumieć rozterki, dylematy, problemy bohaterek. Mamy tu miłość, poświęcenie, radość, zdradę i przebaczenie.

    Książkę czyta się lekko, czasami bawi, a czasami wzrusza. Idealna pozycja napisana przez kobietę dla kobiet o kobietach. Z całego serca polecam!

Ps. Przy okazji sprawdziłam całą filmografię Meryl Streep i mimo, iż widziałam bardzo dużo filmów z jej udziałem, to mam duże braki! Niedopatrzenie z mojej strony, tym bardziej, że lubię i cenię bardzo tę aktorkę. To mój nr 1 wśród gwiazd filmowych.

Źródło

     A Wy macie jakąś ulubioną aktorkę? (żyjącą)

piątek, 16 stycznia 2015

Witajcie w Nowym 2015 Roku!

     Połowa miesiąca za Nami, a ja dopiero to zaglądam. Mam nadzieję, że święta spędziliście jak chcieliście, Sylwester był wystrzałowy, a w ten nowy rok weszliście z optymizmem.

    Małe podsumowanie 2014 roku.

To nie był rok blogowy. Tylko 69 wpisów...
To nie był rok książkowy. Tylko 15 pozycji...
To nie był rok filmowy, chociaż udało mi się obejrzeć nominowaną do Oskara Idę.
To nie był rok kartkowo - skrapowy. Oczywiście "coś" tam tworzyłam, bo bez tego jak bez tlenu, ale...

To wszystko do poprawki, ale żeby nie było tak posępnie to napiszę, że miniony rok uważam za udany.

Poznałam nowych ludzi, pogłębiłam znajomość z innymi.
Zaczęłam biegać i polubiłam to!
Schudłam dzięki diecie i właśnie bieganiu, dzięki czemu zakupy ciuchowe to już nie jest "masakra".
Byłam z rodziną na letnim urlopie pierwszy raz od 3 lat. Było świetnie!
Itp.

W nowy rok wchodzę z zamiarem dalszego biegania, utrzymania wagi, przeczytania 52 książek, obejrzenia jednego filmu tygodniowo, pojechania do Warszawy na zlot scraperek, wypicia kilku win, zjedzenia porządnych porcji deserów od Grycana, itd. itp.

Nie do końca napisałam to serio, ale możecie mieć pojęcie co się będzie u mnie działo. Korci mnie zmiana szablonu bloga, ale to bliżej wiosny. Chociaż jakby się dobrze zastanowić to za oknem pogoda mało zimowa...

Tak mnie naszło ostatnio na porządki. Wyprzedaję książki (po świętach biblioteczka pęka), rzeczy po dzieciach,  a dziś ogarniałam przydasie. Wydawało mi się, że skoro tak mało z nich korzystałam w 2014 roku to jest ok. Nie było, ale jakoś doszłam do ładu. Problem mam taki, że mimo pewnych zastojów "w pracy" to i tak kupuję, gromadzę i planuję jak wykorzystam. Dobrze, że takich jak ja są całe rzesze...

     Mam sporo pomysłów, jak zawsze, tylko gorzej z ich realizacją, ale chyba pierwszy raz w życiu nie zamierzam nic obiecywać i spinać się. Będzie co będzie, trzeba ustalić priorytety i się ich trzymać.

Życzę Wam samych pozytywnych chwil w 2015 roku!


Ps. No i mam książkę napisać (?!?!).

Udanego weekendu wszystkim, którym chciało się tu zajrzeć. 
Pozdrawiam!



wtorek, 23 grudnia 2014

Święta tuż, tuż...

      Ha! Za mną już ubranie drugiej choinki i upieczenie piernika. Jeśli masz ochotę na ten przepis to odsyłam do swojego dawnego wpisu. Tymczasem skorzystam z okazji i już dziś złożę Wam



     Oby te święta były wyjątkowe, spędzone w gronie najbliższych, ale niekoniecznie jak na zdjęciu poniżej:


Wypoczywajcie! 



czwartek, 18 grudnia 2014

W oczekiwaniu na święta

     Jak co roku o tej porze szukam w sobie i dookoła magii świąt. Kartki zrobione i wysłane, pierniczki upieczone i ozdobione, Michael Buble ładnie śpiewa, świeczki płoną, choinka ubrana, ozdoby zrobione, prezenty kupione i zapakowane (prawie wszystkie!).

     W tym roku zaliczyłam ekstra atrakcję dzięki uprzejmości poznańskich architektów, a dokładnie SARP-owi. W miniony wtorek miało miejsce spotkanie, na którym dzieci miały okazję ozdabiać piernikowe domki. Zabrałam Jasia (wyciągam biedaka na tego typu warsztaty co jakiś czas) i muszę powiedzieć, że świetnie się bawiliśmy. Wśród wszelkich słodkości, lukrując, przylepiając i dyskutując (tak, tak, dylematy trudne: żelka jasna, pianka, a może ciasteczko na dach?) czułam się w swoim żywiole. Jaś był zadowolony podwójnie, bo okazało się, że można kosztować materiałów "budowlanych". I tym sposobem mamy w domu nietypową ozdobę świąteczną!

Skupienie...
 Jeszcze trochę lukru...
Była przerwa na pozowanie...





     Bardzo sympatycznie spędziłam czas z synkiem, bardzo kreatywnie, tak jak lubię. Najważniejsze, że Jaś również dobrze się bawił, może w przyszłym roku też dostaniemy zaproszenie? :)

     A jak tam u Was mają się przygotowania do świąt? 




sobota, 13 grudnia 2014

Czas na odwyk

     Zbliżające się święta i koniec roku to doskonała okazja, aby się wyciszyć, zastanowić nad tym, co było fajnego, a co można poprawić. Dla mnie grudzień to jeden z tych miesięcy, gdy najchętniej schowałabym pod wielkim kocem i nie wychodziła przynajmniej do końca stycznia. Mam tak od dziecka, mimo iż gwiazdka, prezenty, imprezy itd.  Nie będę robić z bloga kozetki psychiatry, ale tak czy inaczej koniec roku zmusza do podsumowań.

     Największym dla mnie odkryciem tego roku jest bieganie. Lubię to robić, ale niekoniecznie zimą... Brakuje mi w tej chwili, oprócz słońca, tego zmęczenia i poczucia wolności, gdy pokonuję kolejne kilometry. Chyba dlatego ze zdwojoną siłą odczuwam stagnację i brak ruchu. Czekam z niecierpliwością na wiosnę, bo teraz "to nie to".

     W tym roku poznałam grupę fajnych kobiet, które tak jak ja są Mamuśkami, lubią bieganie. Poczułam, że jestem we właściwym miejscu, bo doskonale się motywujemy i wspieramy w drodze o lepsze figury i zdrowie. Tylko szkoda, że tylko wirtualnie. I tu kolejne spostrzeżenie i wyjaśnienie tytułu posta.

     Odkąd nie pracuję, zajmuję się domem i dziećmi na pełen etat, moje kontakty z dorosłymi są znacznie ograniczone. To właśnie przez internet załatwiam większość spraw, ale też utrzymuję i podtrzymuję więzi przyjacielskie. Odpada problem opieki nad dziećmi...Sęk w tym, że trochę mnie to rozprasza... Nie dość, że komputer i fb otwarty cały czas, to poza domem "dopada" mnie aplikacja na telefonie. Z jednej strony fajna sprawa, bo jestem na bieżąco i mogę od razu reagować, a z drugiej pewnego rodzaju "tik", żeby ciągle sprawdzać, czy jest coś nowego...

    Jak napisałam na początku, nadszedł czas na odwyk. Zaczęłam od skasowania aplikacji na telefonie, a komputer będę "odpalać" wieczorem, aby sprawdzić pocztę, nowe oferty pracy (tak, tak, na tym muszę się bardziej skupić) i odpisać w razie potrzeby. Myślę, że najbliżsi zrozumieją, mają nr telefonu, a pozostali musza się pogodzić z tym faktem. Nie wiem na jak długo ta zmiana, ale jest mi potrzebna, bo czasami lepiej wiedzieć mniej...

     Chcę się bardziej skupić na swoich zainteresowaniach: więcej kartkowania, czytania i oglądania filmów. Za dużo czasu tracę na niewiele wnoszących informacjach...

    Żeby nie było tak smętnie i nudno dziś na blogu, to pokażę karteczkę świąteczną z sówkami. Kolorowa i taka słodka już "poszła w świat".



    Jestem ciekawa, co myślicie o takim odwyku, czy to w ogóle ma sens, czy macie podobne spostrzeżenia? A może przesadzam? 

     Mam nadzieję, że nie zdołowałam Was w to sobotnie popołudnie...

Udanego weekendu!


piątek, 5 grudnia 2014

Tagi - kartki świąteczne

    Święta coraz bliżej, a już jutro Mikołaj. Byliście grzeczni? Szóstego grudnia u mnie w domu ubieramy choinkę i stroimy całe mieszkanie. Już się mogę doczekać, chociaż jak zawsze spodziewam się lekkiego chaosu. Planuję jeszcze upiec pierniczki, ale obawiam się, że będę musiała to trochę przełożyć w czasie.

    Jutrzejszy dzień zapowiada się sympatycznie, bo choinka itd, a do tego wybieram się na Targi Poznańskie na Festiwal Sztuki i Przedmiotów Artystycznych. To taka moja mała tradycja świecka :)

    Kartki świąteczne zrobione, więc najbliższe dni spędzę na wypisywaniu życzeń. Czas nagli, jeśli mają dotrzeć przed Wigilią. Jestem ciekawa czy macie już ten temat załatwiony?

    Dziś kolejna porcja kartek świątecznych, trochę nietypowych dla mnie, ale mam nadzieję, że Wam się spodobają. Trochę warstw, poszarpanych brzegów, pęknięć, sznurka innych dodatków.

Kartka nr 1





Kartka nr 2





Kartka nr 3




Kartki powstały w wyniku spontanicznego, ale bardzo twórczego spotkania z B. Dziękuję :)

A tymczasem mamy piątek, chwila moment co niektórzy zaczną weekend. 
Przyjemności!