czwartek, 18 października 2012

Dawno, dawno temu...

     28 lat temu na świecie pojawiła się Wiola, moja siostra. Jesteśmy jak ogień i woda, różne, a jednocześnie  płynie w nas jedna krew.
     Pierwsze wspomnienia z tego dnia? Obudziłam się i stwierdziłam, że nie ma nigdzie mamy. Szukałam wszędzie, nawet z babcią na zakupach wypytywałam w sklepie i kiosku, czy ktoś jej nie widział. Takie były czasy,że rodzice i inni dorośli nie czuli się w obowiązku informować o takim wydarzeniu...A może to ja tego nie zapamiętałam? Dawno, dawno temu to było!
     Pamiętam dokładnie dzień, w którym odbierałam z tatą mamę i Wiolkę ze szpitala. Pojechaliśmy taksówką, a gdy mama usiadła z małą obok mnie poczułam się rozczarowana? Była brzydka i wszystkim to powtarzałam...Cóż, dzieci bywają szczere do bólu... Skończyło się jak w bajce, z brzydkiego kaczątka wyrósł łabędź!
     Prezent już siostrze wręczyłam, pokażę część zrobioną własnoręcznie:
NOTES:



KARTECZKA sztalugowa:


PUDEŁKO uszyłam według tego kursu:

KOMPLET:

Wszystko miało być delikatne, pastelowe, trochę na przekór porze roku! Część prezentu wykonałam z papierów Magicznej Kartki, a pudełko uszyłam z materiału z Ikei.
***
Wioli - najserdeczniejsze życzenia - 100 lat!
***
Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam ze słonecznego Poznania:)