czwartek, 14 października 2010

Takie tam...

Wczoraj wieczorem obejrzałam fragment filmu na HBO Miłosna ruletka. Dwie małżeńskie pary, Candy (Charlize Theron) i Roy (Patrick Swayze) oraz Darlene (Natasha Richardson) i Lonnie Earl (Billy Bob Thornton), przyjaźnią się od dawna, nic więc dziwnego, że chcą spędzić ze sobą wakacje. Celem ich podróży ma być Reno, gdzie odbywa się festiwal gigantycznych ciężarówek. Już na początku wycieczki okazuje się, że Candy i Lonnie Earl mają się ku sobie i udawanie, że jest inaczej, bardzo ich męczy. Namiętność bierze więc górę nad zdrowym rozsądkiem. Konsekwencje wakacyjnego romansu okazują się dużo poważniejsze, niż im się wydawało. Candy zachodzi w ciążę, a Roy dowiaduje się, że jest bezpłodny, Darlene na nowo odkrywa swoją kobiecość, a Lonnie ze stoickim spokojem znosi całe zamieszanie, którego jest powodem. Wybucha mega awantura, dochodzi do oczyszczających rozmów, wyjaśnień, a potem jest happy end. Zwariowana opowieść o mężach, żonach i kochankach. Soczyste dialogi, w epizodycznej roli pojawi się aktualna muza Pedro Almodovara, piękna Penélope Cruz. Warto było obejrzeć ten film chociażby ze względu na Patrick Swayze i Natasha Richardson, których już nie zobaczymy w żadnych nowych produkcjach. 
Zastanawiam się czy każda para bierze udział w zdradzie? W każdym serialu, filmie temat jest mocno eksploatowany. Pomijam Modę na sukces, gdzie każdy z każdym. Lubię polskie Usta Usta i niestety tam też po kolei się zdradzają. Niby ludzie się kochają, przysięgają wierność, a potem tłumaczą, że on/ona to mnie zaniedbuje/nie docenia itp. Bo to tylko seks, bo się upiłem/am, bo tak jakoś wyszło...Grr...
Zmienię lepiej temat, bo jakoś ponuro się zrobiło. Dziś na obiad zrobiłam polędwiczki według przepisu teściowej, z pieczonymi ziemniaczkami. Jako dodatek buraczki czerwone. Mąż stwierdził, że coś mnie nawiedziło z tym gotowaniem. Ha ha ha




POLĘDWICZKI TEŚCIOWEJ



Składniki: 
  • polędwiczki (2szt dla 2 osób)
  • przyprawy: sól, pieprz, tymianek, majeranek,rozmaryn, bazylia
  • ziemniaki (średnio 2 szt na osobę)
  • cebula
  • grzyby suszone 
  • oliwa
Na początku polędwiczki solę, pieprzę i posypuję majerankiem. Odstawiam do lodówki na jakieś pół godziny (ja przygotowałam rano, przed śniadaniem).
Grzeję piekarnik do 200 stopni (włączam termoobieg). Polędwiczki przekładam do rękawa do pieczenia, do którego wkładam kilka kawałków suszonych grzybów (sporo ich zebrałam ostatnio, więc dodaję gdzie się tylko da;]). Wstawiam do nagrzanego piekarnika na około 50 minut. Potem przekładam do garnka razem wytopionym tłuszczem, do którego dolewam troszkę śmietany.
W tym czasie ziemniaki obieram, myję, kroję na kawałki i wrzucam do gotującej się wody na 10 minut. Podgotowane ziemniaki odcedzam. 
W misce mieszam 2-3 łyżki oliwy z przyprawami i dodaję ziemniaki. Obtaczam dokładnie i przekładam na blachę. Wkładam do nagrzanego piekarnika na 20-30 minut (co jakiś czas warto przemieszać i sprawdzać czy są już miękkie).
Nakładam ziemniaki na talerz, kroję polędwiczki, polewam sosikiem i dodaję np. buraczki czerwone.






środa, 13 października 2010

Kilka słów powitania

Witam serdecznie,

Bardzo ciężko jest się przedstawić. W życiu realizujemy kilka ról społecznych, które jakoś tam nas opisują. Na początku byłam córką, potem siostrą. Jestem żoną, przyjaciółką. Niedługo zostanę mamą (a właściwie to powinnam napisać, że już  jestem). Jestem pedagogiem z wykształcenia. Jestem "Panią" mojego kota, nazywa się Tobi. Należę też do tych osób, które chyba nigdy nie pojmą na czym polega spalony w piłce nożnej. Z resztą nie, żeby mnie to jakoś szczególnie interesowało. W przeciwieństwie to męża, który  lubi każdy, sport a siatkówkę kocha. I nie ustaje w nauczeniu mnie zasad np. snookera. Kocham przyrodę, cieszę się, że tegoroczne wakacje spędziłam w dużej części w lesie nad jeziorem, na działce teściów. Muszę jednak zaznaczyć, że lubię mieć w pobliżu sklepy, targ, bo bez zakupów nie wyobrażam sobie życia. 
Zrobiła się już jesień, dni są coraz krótsze. Postanowiłam wieczory przeznaczyć na analizę zgromadzonych przepisów, aby następnego dnia je realizować. Zamierzam chwalić się na blogu moimi postępami. Oj mam nadzieję, że takie będą. Muszę się bowiem przyznać, że nie za bardzo ogarniam chaos kuchenny. Lubię dokładne przepisy, do szału doprowadzają mnie uwagi babci, mamy, czy siostry: trochę mąki, jajka 2-3, itd. Gotowanie zaczyna sprawiać frajdę, gdy coś wychodzi, ktoś pochwali. Do tego trzeba mieć jednak czas, nie znoszę pichcić pod presją. Na dobry początek podaję przepis na kotlety mielone z indyka w sosie kurkowym.



KOTLETY MIELONE Z INDYKA W SOSIE KURKOWYM
Składniki:
  • zmielona pierś z indyka
  • 2 czerstwe bułki
  • 2 jajka
  • sól 
  • pieprz
  • olej
  • bułka tarta
   sos:
  • kurki suszone lub świeże
  • kostka rosołowa
  • śmietana 32% lub 18%
  • cebula
  • masło

Wykonanie:

Mięso wymieszać z rozmiękczonymi bułkami, jajkami, solą, pieprzem.Uformować kulki i obtoczyć w bułce tartej. Smażyć na oleju, aż się kotlety zarumienią.
Sos: 
Na maśle poddusić poszatkowaną cebulę, dodać bulion. Zagotować i zmiksować. 
Kurki oczyścić, zamoczyć na pół godziny. Pokroić, poddusić na maśle i dodać do cebuli z bulionem. Sos doprawić solą, pieprzem. Gotować na wolnym ogniu ok. 15-20 minut. Pod koniec zabielić śmietaną.
Kotlety polane sosem podaję z ziemniaczkami posypanymi koperkiem. Mniam mniam